Spędźmy ten wieczór w miłej, przedświąteczno-świątecznej atmosferze, kto może niechaj przyniesie teksty kolęd Jackowych celem wspólnego śpiewania, postaramy się przygotować też nieco kopii do wykorzystania.
Wprowadzając w klimat tego programu oddajmy głos Markowi Karpińskiemu, który opatrzył słowem wstępu wydanie śpiewnika z programem „Szukamy stajenki”:
W pastorałkach Jacka Kaczmarskiego często występuje motyw drogi, pielgrzymowania. Betlejemska stajenka pojmowana jest w kategoriach celu – jako kres, spełnienie pewnej drogi. Posiada moc przetwarzania ludzi. (…) Tajemnica narodzin, ich prywatność, powszechność i intymność z jednej strony, a boskość i świętość z drugiej – stanowią sprzeczność i tajemnicę. Wszyscy przecież rodzimy się, aby umrzeć; rodzimy się do śmierci. Boże narodzenie – jak i narodzenie ludzkie – jest w cieniu śmierci. To zawieszenie między życiem a śmiercią jest powodem rozdarcia, które pozwala człowiekowi być – jak pisał Pascal – trochę aniołem, trochę zwierzęciem. Nie znam współczesnych tekstów, które z podobną przenikliwością, mocą i siłą perswazji a zarazem prostotą mówiłyby o świętości życia, o niezwykłości, wyjątkowości i boskości poczęcia oraz narodzin. (…) Boże Narodzenie jako wydarzenie i jako święto często inspirowało artystów. Święto jest czymś co obchodzimy w określonym czasie, co poświęcamy jakiejś wartości. Jedną z wartości adorowanych w tym świecie jest rodzina. Chęć oddania czci i uhonorowanie tej wartości były częstym źródłem malarskiej inspiracji. Wczesne malarstwo europejskie posługiwało się motywami religijnymi, by wyrazić świeckie i powszednie myśli. Święta Rodzina miała oznaczać świętość każdej rodziny. Jedną z prac mówiących o święcie jest obraz Hieronima Boscha, na którym, między innymi, artysta wyobraził Józefa dmuchającego na ogień, przy którym suszy pieluszki. Żar rzuca złoto-czerwoną poświatę na twarz cieśli. Ten motyw został wykorzystany w kolędzie „Tyle złota i purpury…”. (…) Inspiracją do pastorałek może być wszystko. Nawet pewna historiozofia. Pewna refleksja nad wielkością i zmierzchem imperiów. (…) Ale przecież nie tylko „górny pułap” inspiracji może służyć tej twórczości. Nie trzeba zaraz sięgać do arcydzieł europejskiego malarstwa, czy też odwoływać się do pytań o cel i sens dziejów. Kolęda to nie tylko rodzaj duchowych zatrudnień intelektualistów, ale i powszechny sposób przeżywania, celebrowania święta. (…) Każdy będzie mógł zaśpiewać samodzielnie Kaczmarskiego. Wziąć nie tyle po Bekwarku lutnię, ile zamiast niego. (…) I będzie to nie tylko jeszcze jedna próba teodycei, ale też i jeszcze jeden dowód na wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy.
