Po koncercie...
25 listopada na scenie WSJK odbył się wyjątkowy koncert. Piosenki Włodzimierza Wysockiego w brawurowy sposób wykonała grupa wrocławskich przyjaciół - muzyków współpracujących w ramach "Projektu Volodia".

Zapraszamy do naszej GALERII, gdzie możecie zobaczyć zdjęcia z imprezy. A poniżej relacja z wydarzenia pióra Nadziei.

Dziękujemy!

Występ zespołu Projekt Volodia mógł budzić obawy w prawie każdym wielbicielu twórczości Włodzimierza Wysockiego. Samotny bard z gitarą to jednak nie to samo co piątka brawurowych muzyków z całym arsenałem instrumentów. Dlatego też oczekiwałam go z pewną rezerwą, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie.

Tego wieczoru niezwykła była sama formuła koncertu przypominająca chwilami multimedialne widowisko z fragmentem oryginału „Magadanu” rozpoczynającym występ, z odtworzoną wypowiedzią samego Wysockiego przed „Tatuażem” na temat jego powstania, ze ścienną projekcją slajdów przedstawiającą świat Wysockiego i jego osobę.

Ciekawą i zaskakującą propozycją było wykonanie „Kołysanki pijackiej”. Przybrała ona formę przyjacielskiego wyznania, które Janusz Kasprowicz wyśpiewał przy stoliku przypadkowej osobie z publiczności, wychylając z nią dwa łyki czegoś mocniejszego.

Na uwagę zasługuje też jedyny utwór wykonany w ojczystej mowie Wołodii – „Cyganskaja”. Mimo drobnych błędów językowych, brawura wykonania porwała Salonową publiczność, a banjo w mistrzowskich rękach Roberta Gawrona świetnie odegrało rolę rosyjskiej bałałajki.  

Dla osób, którym twórczość rosyjskiego barda jest dobrze znana i bliska, koncert był ciekawy nie tylko ze względu na naturalny sentyment do mistrza, ale również ze względu na niecodzienną aranżację, odbiegającą od oryginału i od wizji licznej grupy polskich interpretatorów. Wprawne ucho bez trudu wyłowiło tu ze smakiem wplecione wpływy innych fascynacji muzycznych artystów, jak jazz i flamenco.

Wykonawcy zatroszczyli się także o młodą widownię Salonu. Poszczególne utwory poprzedzane były krótką wzmianką o odpowiednim epizodzie z życia artysty, jak choćby o jego przygodzie z teatrem i filmem przed lirycznie zaśpiewaną „Pieśnią o przyjacielu”. Każda piosenka była podróżą w inny zakątek duszy Wysockiego, dzięki czemu mieliśmy możliwość smakować wszystkich odcieni jego twórczości, od nostalgicznych i tragicznych, jak „Mam was już dosyć” i „Szpital”, poprzez błatne i te humorystyczne („Dialog u telewizora”, „Satyra na kiepski kryminał”). Niekoniecznie zamierzonym, ale bardzo miłym ukłonem w stronę wszystkich kaczmarofilów były dwa utwory, które zainspirowały samego Jacka: „Nie lubię” i „Okręty”.

Na dodatkową uwagę zasługuje oprawa wizualna koncertu, począwszy od czerwonej koszuli i czapki „leninówki” Piotra Rokitowskiego, którego wizerunek przewyższało tylko brzmienie jego gitary elektrycznej, zwłaszcza w „Rejsie Moskwa – Odessa”, a na rekwizytach, żywcem z rosyjskiej „kwartiry” wyjętych, kończąc.

Naturalność wykonań, ich ekspresyjność, a także doskonale widoczna radość wykonawców ze wspólnego występowania spowodowała, że mimo aranżacji tak odmiennej od oryginału duch Wysockiego unosił się nad sceną, a z samowara-rekwizytu naprawdę wydobywał się aromat herbaty.

Nadzieja
Komentarze

Dodaj komentarz

Autor: Julioanna

Pozwolę sobie dorzucić dwa słowa do pięknej relacji Nadziei.:) Koncert był świetnym doświadczeniem również dla osób nieobeznanych specjalnie z Wysockim - bo pokazano różne jego twarze. Bardzo to zachęca do kontynuowania już na własną rękę wędrówki po tych światach Wołodii. Aż dziwne, że tak wiele dało się przekazać w dość krótkim czasie - bo to jedno odrobinę mnie rozczarowało: koncert trwał tylko nieco ponad godzinę. Ale były też bisy, a muzycy grali z taką pasją, że gdyby Łykend miał okna, to szyby by w nich drżały. I faktycznie - grali z istną frajdą, jakby się tym świetnie bawili: czasem przycinali sobie troszkę (słownie i muzycznie), przerzucali żartami. W połączeniu z ciekawymi pomysłami rekwizytowymi i multimedialnymi oraz z błyskotliwą konferansjerką Janusza Kasprowicza dało to doprawdy wspaniały efekt.
2008-12-01 23:42:19
jamnik.net.pl
Wrocławski Salon Jacka Kaczmarskiego 2010
Administracja i wykonanie: ReDi
Wspomagane przez: JamnikCMS