Panie Szymonie,
4.11.08 byłem po raz trzeci gościem Wrocławskiego Salonu Jacka Kaczmarskiego, którego jest Pan założycielem. Salon obchodził drugą rocznicę działalności. Frekwencja dopisała, można by powiedzieć: w 150%! Widownia postarała się, by atmosfera była godna Mistrza, a więc nie śmiertelnie poważna, nudna, czyli nie-jubileuszowa, w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Również wykonawcy dostroili się do okoliczności. Trzeba jednak pamiętać, że nie był to konkurs ani festiwal. Niektórymi kierowała wyłącznie potrzeba serca, by w ten sposób wyrazić swoje przywiązanie do twórczości Jacka.
I tak na przykład należy ocenić występ 12-latka Antka Kamińskiego: pochwalić za odwagę i wybór, a na ocenę artystyczną przyjdzie czas za lat sześć. Po mutacji głosu chociażby. Fakt, że dzieciak sięga po „Barykadę”, jest wzruszający... Jego rówieśnicy ginęli w Powstaniu w 44-tym...
Duet Simona z uroczą Olą Żurowską... „Rzekłbym malarz i jego modelka"...Ten subtelny Picasso...
Jeśli już jesteśmy przy duetach – bardzo przypadło mi do gustu wykonanie utworu „Chrystus w warsztacie cieśli” Adama Leszkiewicza i Leszka Sanetry. Panu Rafałowi Baranowskiemu dziękuję za „Konfesjonał” i życzę pójścia śladami prof. H. Steinhausa...
Wkrótce są urodziny pewnego Skorpiona. Wybiera się on – tu może niedyskrecję popełnię – na dziennikarstwo. We Wrocławiu... Ponieważ mam słabość do utalentowanych ludzi, to proszę: niech Pan dalej śpiewa Kaczmarskiego. DYLAN był pyszny!!! Imię i nazwisko tego wykonawcy: Michał Mańka.
Nie sposób pominąć p. P. Stankiewicza, który w języku Lorki i Buñuela brawurowo wykonał „Poczekalnię”. Chodzą słuchy, że jest Pan oponentem Kopernika i Heideggera, Panie Piotrze. Och,ty Vita...
Następny duet: Marcin Magiera i Maciej Adamczyk po prostu zachwycił mnie wykonaniem niebanalnym i nieepigońskim „Śmiechu” i „Pieśni o śnie”. Moje gratulacje dla tych artystów!
No i Adam Łapacz, którego interpretacja „Epitafium dla Wysockiego” była jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek słyszałem.
Bardzo przyjemnym zaskoczeniem był p. Łukasz Jęcek w „Autoportrecie Witkacego”. Interesujące brzmienie jego głosu również zaowocowało w „Śnie Katarzyny II” w duecie z Panem Łapaczem. Na zakończenie wszyscy wykonawcy wraz z widzami zaśpiewali zgodnie „Hymn wieczoru kawalerskiego, czyli żale polonistycznych degeneratów”.
Panie Szymonie, dziękuję za zaproszenie i życzę wytrwałości. Wszystkich "salonowców" pozdrawiam
Stanisław Elsner-Załuski
PS Szkoda, że nie mogło wystąpić Trio Łódzko-Chojnowskie z córką Mistrza, kwartet poznański Pro Forma, że nie mógł uświetnić tej imprezy swoją obecnością dr Krzysztof Gajda... Ale tu optymistyczny wniosek – wszystko przed Wami, drodzy goście Salonu! Trzecia rocznica tuż, tuż... Do zobaczenia więc...
S.E.Z
Autor: Elessar